Biuletyn informacyjny - nr 4(42) 2 grudnia 2001 r.
Skromny porządek, długa debata


Porządek obrad Sesji Rady Miejskiej w Łęcznej, która odbyła się 24 paździer-nika 2001 roku był stosunkowo skromny, ale spotkanie wydłużyła dyskusja w punk-cie wolne wnioski i interpelacje.

      Sesja rozpoczęła się jak zwykle od relacji burmistrza Józenki z prac Zarządu Miasta pomiędzy sesjami. Poinformował on m.in., że radny i członek zarządu Jacek Samborski został upoważniony do podpisywania umów, Biedronka dostała zezwolenie na sprzedaż wszelkich alkoholi, a rozmowy z właścicielami gospodarstwa leżącego obok starego tar-gowiska wkroczyły w ostatnią fazę i jeśli nie przyniosą one rezultatu konieczne będzie rozpoczęcie procesu wywłaszczeniowego.
      Ze sprawozdania burmistrza okazało się też, że są problemy z wykonaniem zapla-nowanej budowy drogi w Witaniowie bo większość mieszkańców Witaniowa nie chce dro-gi, którą zaplanowały władze miasta, a chce zupełnie innej. Urząd Miasta w Łęcznej wy-stosował więc pismo do Marszałka Województwa lubelskiego z zapytaniem czy można inwestycję opóźnić i dotację przeznaczyć na inną drogę. Jak uważa burmistrz szansa na pozytywną odpowiedź Urzędu Marszałkowskiego jest nikła. Tym bardziej, że do przetargu na budowę drogi w Witaniowie nikt nie przystąpił.
      Podczas sesji radni dokonali kolejnych niezbędnych zmian w budżecie gminy oraz powołali wreszcie przedstawiciela samorządu do Rady Nadzorczej Łęczyńskiej Energetyki. Spośród dwóch kandydatów, w głosowaniu tajnym, stosunkiem głosów 14 do 10 został nim były zastępca burmistrza Jacek Paprota. Przy okazji wyszło na jaw, że Zarząd Miasta (a tym bardziej radni) nie jest zbyt dobrze zorientowany w niektórych konsekwencjach umo-wy o przekazaniu Zakładu Energetyki Cieplnej za długi, tak że wiele dni po tym fakcie, do-piero na wniosek radnych, proszono Zarząd Łęczyńskiej Energetyki o egzemplarz umowy spółki! Nie mógł tego zrozumieć radny Czyżyk, który pytał - jak to się dzieje, że przystąpili-śmy do spółki, a w Urzędzie Miasta nie ma podstawowych dokumentów i trzeba dopiero o nie prosić - pytał. Kiedy przewodniczący Jan Piotrowski złożył wniosek o odłożenie głoso-wania wobec nie przygotowania Zarządu do rozstrzygnięcia kwestii ilu należy wybrać członków do Rady Nadzorczej ŁE, głos zabrał (obecny na sali chociaż przebywający wtedy na urlopie były zastępca burmistrza) Jacek Paprota, który dopiero wyjaśnił, że zgodnie z umową połączeniową, Gminie przysługuje jeden przedstawiciel w Radzie Nadzorczej li-czącej trzy osoby. Odbyło się tajne głosowanie, którego wynik podaliśmy wyżej.
      Korzystając z okazji Jacek Paprota przedstawił też powody swojej dymisji. Stwier-dził, że chociaż podało je już "Pojezierze" i "Dziennik Wschodni" to winny jest je radnym osobiście. Podkreślił, że generalnymi powodami jest brak współpracy z burmistrzem jako kierownikiem Urzędu Miasta i jako przewodniczącym Zarządu. Jego zdaniem, drugim głównym powodem był brak możliwości pełnienia odpowiedzialnej funkcji zastępcy burmi-strza w sytuacji, gdy w ostatnich miesiącach nie był informowany przez burmistrza o wielu istotnych sprawach i to mimo ustnych i pisemnych monitów. Owszem sprawa przetargu wywołała poważny kryzys, ale już wcześniej sprawy szły w złym kierunku. Jak można sprawować odpowiedzialną funkcję, pełnić nadzór nad zamówieniami publicznymi - pytał na sesji Jacek Paprota, kiedy burmistrz jako sprawujący nadzór wystosował sprawozdanie z realizacji zaleceń pokontrolnych RIO bez uczestnictwa osoby za to bezpośrednio odpo-wiedzialnej, a do tego nie chciał mnie o zmianach w funkcjonowaniu Urzędu w tych spra-wach poinformować. Były zastępca burmistrza stwierdził też, że nie chce wchodzić w róż-ne szczegóły, by jeszcze bardziej nie narażać i tak już nadszarpniętego prestiżu i wizerun-ku łęczyńskich władz samorządowych w oczach mieszkańców gminy. Jacek Paprota za-pewnił też, że w nowej pracy - w Lubelskiej Fundacji Rozwoju, która została przez Zarząd Województwa Lubelskiego wskazana jako regionalna instytucja finansująca w ramach fun-duszu PHARE, czyli niejako dzielącą fundusze unijne - będzie starał się działać na rzecz rozwoju regionu, nie zapominając o Łęcznej.
      Wcześniej radni przegłosowali niezbędne zmiany w Statucie, czego konieczność wynikła z poprawionej przez parlament ustawy o samorządzie. Przy okazji radni postanowili wprowadzić własne dodatkowe punkty mające w zamierzeniu ich autorów usprawnić pracę organu wykonawczego w gminie. Postulowano więc m.in. i w końcu wprowadzono zapis o możliwości zwoływania posiedzeń Zarządu Miasta na wniosek dwóch jego członków, a nie tylko burmistrza lub jego zastępcy, którego teraz nie ma. Motywowano to m.in. tym, że Zarząd Miasta chciał się np. odnieść do protokołu Regionalnej Izby Obrachunkowej i z powodu nieobecności burmistrza było to bardzo utrudnione, a terminy biegły.
      Wolne wnioski i interpelacje wywołały fale dyskusji i polemik. Radna Wiesława Stec zgłosiła zastrzeżenia do "Biuletynu informacyjnego" Rady Miejskiej w Łęcznej twierdząc, że przedstawia jednostronne komentarze i publikuje artykuły tylko niektórych radnych. Jan Piotrowski, redaktor naczelny biuletynu odpierał zarzuty argumentując, że nie zdarzyło się aby złożony przez radnego tekst nie został opublikowany, nie ma po prostu chętnych do pisania, a na przykład radna Stec też nie napisała żadnego tekstu. Ta odpowiedziała, że nie ma takiego obowiązku, a biuletyn i tak się jej nie podoba.
      Zastrzeżenia do prawdziwości zawartych w biuletynie informacji złożył też burmistrz Józenko, który twierdził iż nie jest prawdą, że prokuratura umorzyła śledztwo. Podzieliła go na dwie sprawy - w jednej umorzyła postępowanie (burmistrz złoży na to postanowienie zażalenie), druga jest dalej badana. Ponadto burmistrz stwierdził, że jest w posiadaniu pewnych dokumentów, które wskazują, że paru radnych mogło popełnić czyn stanowiący naruszenie prawa i kopie tych dokumentów przekazał do wyjaśnienia właściwym organom.
      Generalnie radni uznali, że biuletyn powinien być bardziej informacyjny, a mniej polemiczny.
      Radny Paź pytał o powody przedłużającej się z winy PGKiM budowy drogi w Ciechankach. Odniósł się też do projektu przyszłorocznego budżetu, który jego zdaniem nakłada zbyt duże opłaty targowe oraz podatki od dzierżaw, nieruchomości. Dobijemy w ten sposób lokalny handel - mówił, dodając też, że zdobyte w ten sposób pieniądze bezzasadnie rozda się potem bogatym mieszkańcom w formie dopłat do przedszkoli. Wytknął również, zauważone przez niego błędy w pracy komisji rewizyjnej, która jego zdaniem miedzy innymi zbyt samowolnie dokonuje różnych kompleksowych kontroli, a on nie ma do nich zaufania. Polemizowali z nim członkowie tej komisji.
      Przewodniczący Piotrowski stwierdził natomiast, że nie ma zaufania do burmistrza Józenki. Wytknął mu niechęć do współpracy z Radą Miasta Łęczna, podejmowanie błędnych decyzji i unikanie podejmowania rozstrzygnięć w sprawach trudnych i kontrowersyjnych, a ważnych dla wszystkich mieszkańców gminy.
      Podczas sesji zadawano też pytania dotyczące zatrudnienia różnych osób. Radny Paź pytał czy radna Dziadko została zatrudniona w PGKiM. Okazało się, że odbywa tam trzymiesięczny staż absolwencki. Burmistrz przyznał, że samodzielnie, po niespełna roku pracy, zrobił głównego księgowego pracownikiem mianowanym i zafundował mu z miejskiej kasy studia dokształcające. Nie rozstrzygnął natomiast jeszcze sprawy jednego z zawieszonych kierowników referatów. Przy okazji wynikł spór kto jest bezpośrednim przełożonym głównego księgowego - skarbnik jak mówi statut czy burmistrz jak twierdzi szef Urzędu Miejskiego.
      W sumie pomimo stosunkowo skąpego porządku obrad na sesji poruszono jednak wiele spraw.


(Red)