Biuletyn informacyjny - nr 3(41) 19 października 2001 r.
Zawirowania na szczytach

      

Brakuje pieniędzy w miejskiej kasie
Zastępca burmistrza składa rezygnację
Zawirowania na szczytach


      Narasta konflikt pomiędzy burmistrzem Jackiem Józenką a większością radnych - taki m.in. wniosek można wyciągnąć z przebiegu Sesji Rady Miejskiej w Łęcznej, która odbyła się 26 września br. Radni czują się bezradni, bo jak twierdzą, burmistrz utrudnia im dostęp do informacji, źle przygotowuje uchwały. Tak samo uważa zastępca burmistrza Jacek Paprota, który z powodu braku możliwości porozumienia się z burmistrzem złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Do sytuacji na szczytach lokalnej władzy dopasowują się powoli urzędnicy, którzy na pytania radnych też chcą już odpowiadać na piśmie. Zdenerwowało to nawet opanowanego zazwyczaj Tadeusza Dołgania, który całą sytuację skwitował: "Pracownicy w urzędzie są zajęci nie pracą merytoryczną, a prowadzeniem korespondencji wewnętrznej wyjaśniającej zakres zadań, godziny wyjścia, przyjścia, itp. Boże chroń naszą Łęczną".
      Podczas XLIV Sesji Rady Miejskiej w Łęcznej poruszono wiele bardzo istotnych dla mieszkańców spraw. Najbardziej burzliwa dyskusja dotyczyła przekształceń w SP MZOZ. Radnych zaskoczyły ogromne koszty zamknięcia zakładu, które likwidator Zdzisław Mielnik oszacował na ponad 600 tys. zł, z których spłata zadłużenia samego zakładu wynosi 389 tys. zł, a resztę stanowią koszty likwidacji takie jak np. odprawy dla wszystkich zwalnianych pracowników! W tej sytuacji radni Cybula i Czyżyk sprzeciwili się prywatyzacji, która prowadzi jedynie do obciążeń budżetu gminy, nie gwarantuje pracy sporej części pracowników, a warunki dzierżawy lokali i sprzętu Zarząd Miasta negocjuje się w ostatniej chwili ze szkodą dla finansów publicznych. Wsparła ich przedstawicielka pielęgniarek, która podkreśliła, że pielęgniarki i położne zostały pozostawione same sobie i nie wiedzą co mają robić. Radny Paź, który stwierdził natomiast, że niektórych osób to po samym wyglądzie by nie zatrudnił. Do porządku i kultury wypowiedzi przywoływał go przewodniczący Piotrowski.
      Radny Chmielewski dociekał czy SP MZOZ ma szansę na przetrwanie w dotychczasowej strukturze. Jasnej odpowiedzi nie otrzymał, chociaż stwierdzono, że dług przestał rosnąć, a w tym roku MZOZ osiągnął nawet (bez starego długu) 67 tys. zł zysku. Chmielewski dopytywał się też dlaczego część pracowników nie może być przejęta na zasadzie porozumienia stron, co zwolniłoby gminę od wypłacania kosztownych odpraw. Zarzucił zarządowi prowadzenie rozmów tylko z lekarzami, a pomijanie innych pracowników. Dodał, że statut prawny dwóch przychodni jest ciągle nie uregulowany i może się jeszcze okazać, że po likwidacji SP MZOZ gmina nie będzie mogła nimi dysponować.
      Ta wypowiedź doprowadziła do sporu przedstawicieli starostwa i miasta o to czyje są przychodnie, albo ich część. Każdy został przy swoich racjach, natomiast radny Cybula stwierdził, że "popełniliśmy błąd przegłosowując uchwałę o likwidacji SP MZOZ". Ostatecznie jednak po długiej i burzliwej dyskusji podtrzymano decyzję o likwidacji SP MZOZ.
      Likwidacja SP MZOZ będzie jednak ogromnym obciążeniem dla miejskiej kasy. Podczas debaty nad wykonaniem budżetu za pierwsze półrocze okazało się bowiem, że stan miejskich finansów jest katastrofalny. Podatki spływają bardzo opornie, a zobowiązania rosną i tylko te wymagalne wynoszą już 934 tys. zł. Co prawda po zapłaceniu długu Łęczyńskiej Energetyce, akcjami będącymi w posiadaniu miasta, zmniejszą się one o około 500 tys. zł, to gmina musi jeszcze w tym roku wypłacić dodatki mieszkaniowe (ok. 500 tys. zł), podwyżki płac nauczycielom (około 300 tys. zł) oraz wyrównanie strażnikom miejskim przywróconym przez sąd do pracy (ok. 120 tys.). Tymczasem z budżetu państwa nie spływają należne gminie pieniądze na dodatki i podwyżki. Rozważa się więc wzięcie sporego kredytu, tym bardziej, że miasto czeka finansowanie zaplanowanych inwestycji, przede wszystkim kanalizacji.
      Radni nie powołali przedstawiciela gminy do Rady Nadzorczej Łęczyńskiej Energetyki, bowiem burmistrz zaproponował tylko jednego kandydata i nie potrafił nawet jasno odpowiedzieć ilu członków będzie liczyć rada, ilu jest już w niej przedstawicieli dawnego KOBO oraz czy docelowo skład rady będzie odpowiadał ilości udziałów jakie miasto posiada w Łęczyńskiej Energetyce.
       Poprawiono natomiast uchwałę o godzinach otwarcia placówek handlującym alkoholem, umożliwiając całodobowy handel na stacjach paliw. Zastępca burmistrza Jacek Paprota złożył zaś rezygnację z funkcji, ale większość radnych nie chciała jej przyjąć. W tej sytuacji został on zmuszony do pełnienia obowiązków jeszcze przez 30 dni.



(Red)