Biuletyn informacyjny - nr 2(40) 24 września 2001 r.
PGKiM zagrożone!
      

Nie tak dawno władze Łęcznej zmuszone zostały do sprzedania (za długi) Zakładu Energetyki Cieplnej, a jak się okazuje już druga firma komunalna w Łęcznej jest poważnie zagrożona. 31 lipca 2001 roku powołany został nowy zarząd PGKiM w Łęcznej, na czele którego stanął wyłoniony w drodze konkursu Krzysztof Krzyżanowski. Zmiana zarządu firmy nastąpiła z powodu złych wyników ekonomicznych PGKiM. Poprosiliśmy nowego prezesa o ocenę kondycji ekonomicznej tej spółki.

Jak powiedział nam K. Krzyżanowski sytuacja jest gorsza niż to wynikało z materiałów obrazujących stan na koniec grudnia ubiegłego roku, kiedy to zadłużenie wynosiło około 400 tys. zł. Tymczasem w ciągu siedmiu miesięcy tego roku firma wygenerowała straty w wysokości 800 tysięcy zł. W ciągu każdego miesiąca brakuje więc około 120 tys. zł aby zamknąć działalność na zero! Naprawa tej bardzo trudnej sytuacji wymaga więc szybkich i zdecydowanych działań na dziś i jednocześnie długiego procesu reorganizacji całej firmy, która musi przecież spłacać różne zaciągnięte kredyty.

Co więc zrobił nowy Zarząd?

- Zostały podniesione opłaty za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków do wysokości 4 zł 39 gr. za metr sześcienny z VAT za obie usługi łącznie - powiedział Krzysztof Krzyżanowski. Ta podwyżka daje nam 40 tys. zł miesięcznie. Kolejne 40 tysięcy uzyskamy ograniczając wynagrodzenia pracowników. Po prostu na razie nie otrzymują oni premii i nie będzie podwyżek płac, mimo że były one zapowiedziane na początku roku. Wciąż brakujące 40 tysięcy musimy uzyskać dzięki poprawie organizacji pracy i pozyskiwaniu nowych źródeł dochodów. Startujemy i będziemy startować w przetargach w Łęcznej, okolicznych gminach, a nawet w całym naszym regionie. Postaramy się być konkurencyjni, a naszym planem minimum na dziś jest to by zakład budowy dróg, który przez prawie pół roku niewiele robił, zarabiał przynajmniej na siebie.

Jedyną prawdziwie dochodową działalnością PGKiM jest dzisiaj wywóz nieczystości i śmieci. Pozostałe są na granicy opłacalności. Jeden dochodowy rodzaj działalności nie utrzyma całej firmy, generalnie więc zmiany muszą iść w kierunku obniżki kosztów własnych tak aby cena dostarczenia wody czy odprowadzania ścieków nie rosła ponad inflację. Natomiast w innych rodzajach działalności musimy zdobywać zlecenia, zwiększać rentowność, pozyskiwać nowe rynki.

Zapytaliśmy też nowego prezesa o ocenę funkcjonowania targowiska miejskiego.

- Należy ono do najnowocześniejszych obiektów po tej stronie Wisły - stwierdził K. Krzyżanowski. Możemy się tylko cieszyć, że je mamy w Łęcznej. Wstępne szacunki wskazują, że nie przynosi ono strat. Niestety powinno jeszcze zarabiać 100 tysięcy zł rocznie, na spłatę kredytu, zaciągniętego na jego budowę. Trudno o to gdy na targowisku są wolne pawilony, ale to raczej wynik ogólnej sytuacji ekonomicznej w Polsce i zahamowania wzrostu gospodarczego. Z ożywieniem rynku tych wolnych miejsc na pewno nie będzie, bo rozpoczną działalność nowe podmioty. Dzisiaj zajętych jest mniej więcej tyle pawilonów ilu było kupców na starym targowisku więc za kilka lat znów okazałoby się, że jest ono za ciasne. Tym bardziej, że ciągle mamy nowe wnioski o zajęcie poszczególnych pawilonów. Nic dziwnego bo daje ono szansę rozwoju i handlu nowym podmiotom w dobrych warunkach i przy stosunkowo niskim nakładzie własnych środków na starcie. Odrębną kwestią pozostaje jeszcze relacja wysokości opłat za handel w pawilonach, na stołach i z tzw. wolnej ręki. Otrzymałem w tej sprawie wniosek od pracownika nadzorującego targowisko z naszego ramienia, ale wszelkie ewentualne zmiany wymagają określonych procedur, w tym nawet uchwały Rady Miasta Łęczna.

Pomimo tych zapewnień całościowy obraz i sytuacja firmy niestety nie rysuje się w jasnych barwach. Dlatego zarówno mieszkańcy Łęcznej, a zwłaszcza pracownicy PGKiM z wielkim zainteresowaniem będą czekać na plan uzdrowienia przedsiębiorstwa, jaki nowy prezes obiecał przedstawić Radzie Nadzorczej w trzy miesiące po objęciu funkcji.

(R)